Pierwsze Malowanie

Cycu stał już umyty czekając w Marinie Poraj na to co go czeka. A czekało go pierwsze szlifowanko i malowanko drewienek. Poza tym jeszcze nie mieliśmy kilku drobiazgów, bez których nie chcieliśmy go puszczać na wodę, nie miał nawet cum, ale o tym później. Już wcześniej bawiliśmy się w odnawianie różnych części jachtów i różnych mebli więc sprzęt i farby mieliśmy, dlatego można się było za to zabrać w miarę szybko bez zbędnego przestoju na kompetowanie sprzętu.

Ten wpis nie będzie długi bo całość malowanka zajęła nam dwa dni i to tylko dlatego, że trzeba było spokojnie czekać aż warstwy wyschną a przy tej pogodzie, na którą trafiliśmy, schły bardzo szybko. Wyszlifowane drewienka przyjmowały farbę jak spragniony pije wodę. Nie ruszaliśmy dna i pokładu. Nie było sensu. Coś tak starego w tak dobrym stanie mogliśmy tylko pogorszyć. Drugiego dnia zostawiliśmy go na 48 godzinne doschnięcie i można było zacząć robić pierwsze zakupy ale o tym jak zwykle w kolejnym odcinku >>